Mity żywieniowe po czterdziestce: Katarzyna Słysz
Katarzyna Słysz
Katarzyna Słysz omawia restrykcyjne diety, strach przed tłuszczem i węglowodanami oraz rolę białka. Pytam też o trening siłowy, zmianę nawyków i miejsce suplementów.
Notatki z rozmowy
Katarzyna Słysz jest dietetyczką kliniczną i psychodietetyczką. Rozmawiamy o przekonaniach, które utrudniają dbanie o jedzenie po czterdziestce. Pytam, czy trzeba jeść coraz mniej, bać się tłuszczu i rezygnować z węglowodanów oraz co pomaga zadbać o mięśnie.
Laboratorium Dietetyczne Katarzyny Słysz · Facebook gościni
Najważniejsze wnioski
- Bardzo restrykcyjna dieta może być trudna do utrzymania. Kasia opisuje głód, frustrację i powroty do dawnych nawyków, które obserwuje w gabinecie.
- Tłuszcze i węglowodany nie są jednorodnymi grupami produktów. Rozmawiamy o ich źródłach, porcjach i miejscu w całym jadłospisie.
- Mięśnie potrzebują zarówno odżywiania, jak i treningu. W rozmowie białko i ćwiczenia oporowe uzupełniają się, zamiast zastępować jedno drugie.
- Suplementy nie zastąpią podstaw. Moja gościni przestrzega przed dobieraniem wielu preparatów na podstawie przypadkowych porad z internetu.
Tematy rozmowy
- Dlaczego kolejna restrykcyjna dieta nie rozwiązuje problemu
- Deficyt energetyczny a jedzenie jak najmniej
- Węglowodany i dieta ketogeniczna
- Tłuszcze w diecie i wielkość porcji
- Zmiana nawyków po jednym posiłku
- Gdzie szukać białka w codziennym jedzeniu
- Białko i trening siłowy po czterdziestce
- Suplementy jako uzupełnienie
Dlaczego kolejna restrykcyjna dieta nie rozwiązuje problemu
Kasia opowiada o osobach, które przychodzą do gabinetu po wielu próbach odchudzania. Wracają głód, poczucie porażki i przekonanie, że następnym razem trzeba jeszcze bardziej ograniczyć jedzenie.
Moja gościni krytykuje bardzo niskokaloryczne diety stosowane bez indywidualnego uzasadnienia. Zwraca uwagę na sytość i możliwość utrzymania zmian. Pytanie nie brzmi więc tylko, ile ktoś schudnie w pierwszych tygodniach, ale również jak będzie jadł później.
Deficyt energetyczny a jedzenie jak najmniej
Rozmawiamy o różnicy między podstawową przemianą materii a całkowitym zapotrzebowaniem energetycznym. Kasia wyjaśnia, że przy planowaniu redukcji trzeba uwzględnić także codzienne funkcjonowanie i aktywność.
Liczby podawane w rozmowie są przykładami, a nie jednym limitem dla wszystkich osób po czterdziestce. Moja gościni wraca do nauki komponowania posiłków, żeby zmiana nie kończyła się wraz z ostatnim dniem rozpisanej diety.
Węglowodany i dieta ketogeniczna
Pytam o ograniczanie węglowodanów i popularność diety ketogenicznej. Kasia podkreśla indywidualny dobór sposobu żywienia, z uwzględnieniem zdrowia, aktywności i tego, co dana osoba jest w stanie utrzymać.
W dalszej części rozróżniamy źródła węglowodanów. Pojawiają się warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i błonnik. Rozmawiamy też o łączeniu produktów w posiłek. Sama obecność węglowodanów nie jest wystarczającym powodem, żeby uznać go za nieodpowiedni.
Tłuszcze w diecie i wielkość porcji
Kasia odnosi się do przekonania, że samo jedzenie tłuszczu powoduje tycie. Zwraca uwagę na całkowitą ilość spożywanej energii. Wymienia też różne źródła tłuszczów, między innymi oliwę, orzechy, awokado i ryby.
Wracamy do porcji: wartościowy produkt nadal może dostarczać dużo energii. Oliwa dolewana bez zwracania uwagi na ilość czy kolejne garście orzechów mogą znacząco zmienić kaloryczność dnia. Ocena jakości produktu i ocena jego ilości to dwa odrębne pytania.
Zmiana nawyków po jednym posiłku
Zamiast przebudowywać od razu cały jadłospis, Kasia proponuje zacząć od jednego posiłku. Kiedy nowy sposób przygotowywania śniadania staje się łatwiejszy, można przejść do kolejnego elementu dnia.
Rozmawiamy również o etykietach i produktach reklamowanych jako fit lub proteinowe. Takie określenie nie zastępuje sprawdzenia składu i wartości odżywczej. Moja gościni zachęca do uczenia się konkretnych wyborów, zamiast polegania wyłącznie na obietnicach z opakowania.
Gdzie szukać białka w codziennym jedzeniu
Kasia opisuje przegląd codziennych posiłków, który pozwala sprawdzić, skąd faktycznie pochodzi białko. Sama obecność cienkiego plasterka szynki czy serka do smarowania nie musi oznaczać, że posiłek zawiera go dużo.
W przykładach pojawiają się jajka, nabiał, ryby i mięso. Rozmawiamy o rozłożeniu źródeł białka między posiłki oraz dopasowaniu ilości do potrzeb i aktywności. Nie chodzi o dokładanie odżywki do każdego dania, lecz o świadome komponowanie tego, co już jemy.
Białko i trening siłowy po czterdziestce
W rozmowie jedzenie białka idzie w parze z ćwiczeniami oporowymi. Kasia zwraca uwagę, że marsz, bieganie czy jazda na rowerze mają inne zadania niż trening nastawiony na rozwijanie siły. W tej części mówimy o obciążaniu mięśni i stopniowym dopasowywaniu trudności.
Moja gościni przywołuje doświadczenia pacjentek, które zaczynały ćwiczyć również po sześćdziesiątce. Opowiada o obserwowanych zmianach sprawności i składu ciała. To przykłady z jej praktyki, a nie obietnica identycznego wyniku dla każdej osoby ani zalecenie trenowania zawsze do całkowitego wyczerpania.
Suplementy jako uzupełnienie
Pytam, czy zestaw suplementów może zastąpić dbanie o jedzenie, ruch i sen. Kasia odrzuca takie podejście. Zwraca uwagę na przyjmowane leki, możliwe interakcje i potrzebę dobrania preparatu do konkretnej sytuacji.
W rozmowie pojawiają się witamina D, omega-3, kreatyna, witamina B12 i odżywka białkowa. Omawiamy różnicę między uzupełnianiem konkretnych potrzeb a kupowaniem kolejnych preparatów bez wyraźnego celu. Odżywka białkowa jest jednym z przykładów praktycznego ułatwienia, gdy trudno dostarczyć odpowiednią ilość białka w posiłkach.